Wielkanocne bębnienie w Wielopolu Skrzyńskim

W Wielopolu Skrzyńskim ważnym atrybutem świąt wielkanocnych jest „turecki bęben”[1]. Z instrumentem tym  wiąże się legenda, wg której król Jan III Sobieski wracając z odsieczy wiedeńskiej w 1683 r. przez Wielopole, zatrzymał się w zamku pod dębami. W podzięce za gościnne przyjęcie podarował Wielopolanom zdobyty podczas  wojny z Turkami bęben, na którym, dla upamiętnienia tego wydarzenia, polecił im  obwieszczać dzień Zmartwychwstania. I tak od XVII w. bębnienie jest nieodłącznym elementem obrzędów wielkanocnych: w Wielką Sobotę o północy straż Grobu Pańskiego  z pieśnią „Wesoły nam dzień dziś nastał” przy wtórze bębna obchodzi dokoła kościół, następnie udaje się do wsi budząc mieszkańców na rezurekcję. Dźwięk bębna podkreśla ważne momenty liturgii mszy św. rezurekcyjnej: towarzyszy procesji do Grobu Pańskiego, przeistoczeniu oraz procesji wyjścia. Towarzyszy również procesji na cmentarz choleryczny, zwanej tu „Meus”[2], podczas której śpiewane są pieśni wielkanocne i za zmarłych. Procesja ta odbywa się  w Niedzielę Wielkanocną po południu. Ludzie schodzą się na dźwięk bębna. Najpierw pochód udaje się polną drogą pod figurę św. Jana Nepomucena. Ten pierwszy odcinek trasy „Meus” zbiega się z odcinkiem średniowiecznej kupieckiej „węgierskiej drogi”. Następnie podąża na cmentarz, gdzie zebrani otaczają krzyż – pomnik i wykonują śpiewy za zmarłych: najpierw pieśń do św. Rozalii – patronki „od morowego powietrza”- Przezacna księżna dziewico, następnie Anioł Pański oraz Wieczne odpoczywanie. W tym czasie ustawia się długa kolejka do bębnienia. Zgodnie ze zwyczajem, każdy powinien wziąć w nim udział, aby – jak wierzą – zapewnić sobie szczęście.

Nie bez znaczenia jest też sposób uderzania w bęben, powinien on naśladować odgłos pękania skał, trzęsienia ziemi[3]. Jak można się domyślić, wiąże się to z biblijnym opisem śmierci Chrystusa na krzyżu, a także zmartwychwstania ciał przy końcu czasów. Być może ludowa wyobraźnia łącząc te dwa opisy, dodała dramaturgii momentowi zmartwychwstania. Bębnienie jest rodzajem muzycznego popisu. Zachowana jest w nim hierarchia umiejętności i starszeństwa.

Tradycja bębnienia w Wielopolu miała też swoich przeciwników. W 1931 r. bęben zaginął, a okoliczności nigdy nie zostały wyjaśnione. Po dwóch latach odnaleziono go w jednej ze studni. Wymagał naprawy, bo jak się okazało, przed utopieniem był podziurawiony.                                                                                                                  W 1960 r. uczestnicy tej tradycji byli represjonowani przez powiatową milicję. Ponieważ bębna nie udało się skonfiskować, zastosowano karę grzywny. Próby odwoływania się od wyroku spowodowały tylko jej podwyższenie, zasądzona kwota  odpowiadała niemal miesięcznym poborom. Poszkodowani zwrócili się wówczas do doc. Franciszka Kotuli, dyrektora Muzeum Okręgowego w Rzeszowie, z którego pomocą udało się dowieść znaczenia tradycji, sięgając do jej korzeni. Starania zostały uwieńczone urzędowym pozwoleniem na jej kultywowanie.[4] Ludowy przekaz historii bębna funkcjonuje w formie wiersza, którego tekst zamieszczamy poniżej.

Gdy horda Turecka Wiedeń oblegała,
Oręża polskiego tu się stała chwała.
Król Jan III Sobieski na odsiecz pospiesza
Ocala cywilizację, papieża pociesza.
Sławna huzaria z wielkimi skrzydłami
Na górze Kahlenberg modli się: Bóg z nami.
Tu mszy wysłuchali, król sam usługuje
Jak wielkie, wspaniałe zwycięstwo gotuje.
Trzystatysięczną armię hazara Mustafy
Rozgromiła polska husaria, a nie żadne grafy.
Zdobyła bębny, półksiężyc i różne sztandary
Cały obóz wezyra, a był pyszny, złocisty i wspaniały.
Po tym zwycięstwie król Sobieski wraca
Przez Wielopole drogę swą skraca.
Tu obozuje w zamku pod dębem
Zwołuje Wielopolan tureckim bębnem
Bębni ten bęben, głos się rozchodzi
I wielka rzesza ludzi się schodzi.
Na widok ludzi szczerych jak w wiośnie
Królowi serce z radości rośnie.
Daje im bęben: bębnijcie sami,
Zwycięstwo Wiednia niech będzie z wami.
Bębnić będziecie na Zmartwychwstanie
Gdy ciała zmarłych także powstaną
Na chwałę Polski żyły na ziemi
Po śmierci Bóg niech będzie z nimi.
W dniu Zmartwychwstania idą na Meus
Na cmentarz cholerny, Zmartwychwstał Jezus!
Zwiastują prochom strasznej zarazy
Przy słowach pieśni do świętej Rozalii
Tak też bębnili wszyscy potomni
Wierni tradycji, pokorni, skromni
Aż tu, o dziwo, sypią się kary
Za nadużycie spokoju kolegia bez miary.
I byłaby cała ta tradycja zniknęła w rozterce
Gdyby nie jedno naukowe serce
A był nim profesor zabytków kultury Rzeszowa
Oną tą tradycję do zbiorów, dokumentów schował.
Wierni tradycji swej Wielopolanie
Bębnią tak zawsze na Zmartwychwstanie
W dniu Zmartwychwstania już od północy
Na chwałę Polski i jej pomocy..

[1] Bęben, a właściwie kocioł, ma średnicę ok. 90 cm, wykonany jest z blachy miedzianej, na którą naciągnięta jest kozia skóra. Posiada dwa uchwyty służące do przenoszenia go. Podczas marszu dwie osoby niosą bęben, trzecia zaś uderza pałkami.

[2] Jest to miejscowa nazwa, znanego również w innych regionach Polski zwyczaju „Emaus”, sięgającego  wieków średnich (por. ks. W. Schenk. Z dziejów liturgii w Polsce. s. 176; a także O. Kolberg. Dzieła Wszystkie. Krakowskie. t.5 cz.1 s. 139;  Mazowsze t.24, cz.4, s.280-289. (red. J. Krzyżanowski, J. Burszta)

[3] Materiały z badań terenowych AMFR IM KUL, sygn. P59B s.2

[4] R. Lipa. Z naszej przeszłości. s.70-71

 

 

 

Skip to content