2 listopada – Zaduszki

Drugiego listopada w kościele katolickim obchodzone są Zaduszki, tego dnia wierni odwiedzają groby zmarłych pamiętając o nich w modlitwach. Początki tego święta przypisuje się św. Odilionowi, opatowi Cluny, który odprawiał nabożeństwa  za zmarłych od 998 r.  w Polsce, pierwsze zapiski dotyczące tego święta pojawiają się w krakowskich statutach synodalnych z 1320 r. Wzmianka o Zaduszkach widnieje również w statutach kapituły wrocławskiej z 1500 r.

Mieszkańcy podkarpackich wsi wierzyli w to, że człowiek po śmierci znajduje się w innym świecie, jednak nie zrywa on całkowicie kontaktu z naszym.  Uważano, że dusze osób, które zmarły śmiercią naturalną pomagają ludziom i otaczają ich opieką.  Jeśli jednak ktoś zmarł śmiercią nagłą i nienaturalną, a zwłaszcza samobójczą , stawał się demonem. Demonologia ludowa jest bardzo różnorodna, zależnie od rodzaju śmierci można było stać się np. topielcem, południcą, latawcem albo innym upiorem.  Istoty te, oczywiście, stanowiły dla żyjących zagrożenie i kilka razy w roku mogli oni powracać na ziemię (np. w wigilię św. Łucji lub wigilię Świąt Bożego Narodzenia)  i wraz z czarownicami oraz różnymi złymi mocami szkodzić ludziom.

Osoby zmarłe śmiercią nienaturalną, grzebano dawniej w miejscu ich znalezienia. Zwyczaj nakazywał aby każdy przechodzień na taką mogiłę rzucił zieloną gałąź. Gałęzie te podpalano w dzień zaduszny, co miało pomóc zmarłemu w odpokutowaniu błędów popełnionych za życia. Powstałe ogniska nazywano Krudami.

Uważano, że dusze pojawiające się na ziemi były rozdrażnione, z czego wynikały różne nakazy i zakazy. W okolicach Tarnobrzega po powrocie z cmentarza kropiono wodą święconą chatę i całe obejście. W Gorlickiem uważano, że niebezpiecznie jest  tego dnia podróżować. W brzozowskim nie wolno było w tym okresie  bielic domów, uważano bowiem, że można zalepić wapnem dusze w jakiejś szczelinie. W Dzikowie w lęku przed skrzywdzeniem dusz, które znajdują się na miedzach, unikano prac polowych.

W kościołach pozostawiano trumnę, mszał i stułę, wierzono że zmarły kapłan o północy w dniu wszystkich świętych, odprawiał mszę dla dusz parafian cierpiących w czyśćcu. Uważano, że łzy i rozpacz przeszkadzają zmarłym osiągnąć spokój.

W Dąbrówkach k. Łańcuta modlono się na cmentarzach przez całą noc.

Pogański zwyczaj spożywania posiłków na grobach został potępiony przez synod w Tours  w 567 r.  ale był on praktykowany w kościele wschodniochrześcijańskim  (występował w okolicach Jasła jeszcze w XIX w. ) . Echo tych zachowań widać było w Bieździadce i Kleciach, gdzie na mogiły zamiast świec zanoszono pożywienie. W innych miejscowościach, zgodnie z wiarą, że zmarły może przybrać postać dziada proszalnego (albo że jest on pośrednikiem między światem żywych a umarłych) , poczęstunki na grobach zastąpione zostały datkami dla żebraków. Zazwyczaj dawano im pierogi z kapustą, barszcz z ziemniakami, małe bochenki chleba, ewentualnie groch  lub kaszę. W czasie II wojny światowej, z powodu baraku jedzenia, darowano żebrakom drobne sumy pieniędzy.

W okolicach Dubiecka mówiono „Dzień zaduszny bywa pluśny, niebo płacze, ludzie płaczą  i dziadów chlebem raczą”.

Ciekawy zwyczaj panował w Grodzisku Dolnym, gdzie wyprawiano tzw. „dziadowskie bale”. Bogaci gospodarze przygotowywali  suty obiad (przyrządzano nawet barana), na które zapraszali 20-25 żebraków.  Po posiłku żebracy odśpiewywali różaniec za zmarłych z danej rodziny. Podobne obiady, aczkolwiek skromniejsze, wyprawiano również w Humniskach, w zamian biesiadnicy modlili się za zmarłych.

Zwyczaj przybierania grobów nie jest dawny. Najczęściej przybierano mogiły osób, które zmarły młodo i to wiankami uplecionymi z  jedliny. Zwyczaj palenia świateł na grobach zapoczątkowany został w miastach. W Straszydlu chodziło się odwiedzać groby z jedną święcą. Ustawiano ją na mogile, odmawiano modlitwy, później zabierano i stawiano na kolejnym grobie. Osoby uboższe, których nie było stać na świece, prosili innych, aby postawili choć na chwilę na grobach zmarłych z ich rodzin. Wierzono bowiem, że ogień ten ogrzewa dusze i pomaga im trafić do raju.

Judyta Sos

Bibliografia:
Andrzej Karczmarzewski, Ludowe obrzędy doroczne w Polsce południowo-wschodniej, Rzeszów2011
Barbara Ogrodowska, Święta Polskie. Tradycja i obyczaj, Warszawa 1996.