Wakacyjny patron podróżujących – Święty Krzysztof

Czas wakacji i urlopów sprzyja dalekim wyjazdom, wyprawom w ciekawe miejsca, niesie jednak z sobą wiele niebezpieczeństw. Co roku na drogach ginie wielu podróżujących. Ponieważ wędrowanie zawsze wiązało się z jakimś zagrożeniem, więc od najdawniejszych już czasów ludzie szukali kogoś, kto byłby orędownikiem wszystkich proszących o bezpieczeństwo (nie tylko w podróży).

Najlepszym patronem wszystkich związanych z podróżowaniem – kierowców, pielgrzymów, flisaków, marynarzy, przewoźników, tragarzy, turystów i żeglarzy jest święty Krzysztof. Imię to wywodzi się z języka greckiego (Christoforos) i oznacza tyle, co „niosący Chrystusa”.               

O życiu św. Krzysztofa brak jest pewnych wiadomości. Według późniejszych, opartych na tradycji świadectwach, św. Krzysztof miał pochodzić z Azji Mniejszej, z prowincji rzymskiej Licji (dzisiejsza Turcja). Tam miał ponieść śmierć męczeńską za panowania cesarza Decjusza ok. 250 roku. Jest jednym z Czternastu Wspomożycieli, czyli szczególnych patronów.

Jedna z legend głosi, że przez wiele lat służył pogańskim możnym tego świata, a nawet szatanowi. Kiedy jednak zetknął się z nauką Chrystusa, przyjął chrzest. Pokutując za swój grzeszny żywot, postanowił osiedlić się nad Jordanem i przenosić przez rzekę pielgrzymów, idących ze wschodu do Ziemi Świętej. W trakcie jednej z przepraw, niosąc na plecach dziecko, na środku Jordanu poczuł ogromny ciężar przekraczający jego siły. Bliski utopienia usłyszał głos: „Jam jest Jezus, twój Zbawiciel. Dźwigając Mnie, dźwigasz cały świat”. 

Najstarszym dowodem kultu św. Krzysztofa z Licji jest napis z roku 452, znaleziony w Haidar-Pacha, w Nikomedii, w którym jest mowa o wystawionej ku czci Męczennika bazylice w Bitynii. Dowodzi to niezawodnie, że w tym czasie Święty odbierał szczególną cześć w Nikomedii i w Bitynii. Jest także podana wzmianka, że w synodzie w Konstantynopolu w 536 roku brał udział niejaki Fotyn z klasztoru św. Krzysztofa, co również potwierdza kult Męczennika. Papież św. Grzegorz I Wielki (+ 604) pisze, że w Taorminie na Sycylii za jego czasów istniał klasztor pw. św. Krzysztofa.

Henryk z Kempten założył w roku 1386 w Tyrolu bractwo św. Krzysztofa. Obowiązkiem członków tego bractwa było służyć za przewodników podróżnym przechodzącym w zimie przez Arlberg. Mieli oni na szczycie góry własne schronisko, a dom ich nosi dotychczas imię świętego Krzysztofa.

Zgodnie z dawnymi wierzeniami, kto spojrzy rankiem na wizerunek św. Krzysztofa, będzie bezpieczny aż do wieczora. Dlatego dawniej malowano jego postać przy wejściach do kościołów, na basztach miejskich, na feretronach i sztandarach, także na wielu kamienicach przy ruchliwych ulicach – takie kamienice w średniowieczu nazywano „Krzysztoforami” (m.in. w Krakowie).

W ikonografii Święty przedstawiany jest jako jako olbrzym przechodzący przez rzekę, na barkach niosący Dzieciątko Jezus, w ręku trzymający maczugę, czasami kwitnącą; także jako potężny mężczyzna z głową lwa. Jego atrybuty to m. in.: dziecko królujące na globie, palma męczeńska, pustelnik z lampą, ryba, sakwa na chleb, wieniec róż, wiosła.

W dzień jego liturgicznego wspomnienia, 25 lipca (ewentualnie w niedzielę najbliższą tej dacie), poświęca się pojazdy mechaniczne.

Postać św. Krzysztofa inspirowała i inspiruje, zarówno dawniej, jak również i dzisiaj, wielu artystów: malarzy, rzeźbiarzy, grafików a także witrażystów. Ich dzieła możemy oglądać nie tylko we wszystkich prawie muzeach świata, lecz także w wielu kościołach zabytkowych i tych wnoszonych współcześnie.

Inga Kunysz