12 marca- gregoły

Gregoły zwane również „gregoriankami” były typowo szkolnym zwyczajem. Wydarzenie to przypadało na 12- go marca, kiedy to obchodzi się dzień św. Grzegorza, patrona szkół. Początków owej tradycji należy upatrywać w XV- wiecznej Alzacji, skąd zwyczaj ten przywędrował na ziemie polskie. Upowszechnił się na naszym terytorium już w XVI wieku, ale zaginął niemal zupełnie w latach dwudziestych XIX stulecia, z wyłączeniem terenów Żołyni (Łańcuckie), gdzie praktykowany był nawet do końca XIX wieku.

Już w XV wieku, w parafialnych szkółkach elementarnych data 12 marca była ważnym wydarzeniem. Wtedy to rozpoczynał się rok szkolny, a najzdolniejsi chłopcy rozpoczynali naukę czytania, pisania, religii i pieśni pobożnych. Wtedy też nauczyciele (ówcześnie księża-bakałarze), w towarzystwie kantorów uczących śpiewać i organistów obchodzili domy i przypominali, zarówno dzieciom jak i rodzicom o mającym rozpocząć się roku szkolnym.

Na przełomie XVI i XVII wieku zwyczaj ten ewoluował w wesołą zabawę i został przejęty przez uczniów szkółek parafialnych.  Kilkunastu chłopców przebranych za księży, biskupów i organistów oraz ich dorośli opiekunowie obchodzili okoliczne domy. W zamian za wizyty otrzymywali zwyczajowo drobne sumy pieniędzy lub pożywienie takie jak jajka, suszone owoce a czasem nawet kiełbasę czy kołacz. Po powrocie urządzano huczną zabawę dla uczniów i nauczycieli, na której podawano zebrane wiktuały oraz organizowano zabawy i atrakcje. Pierwotnie „gregoły” obchodzone były od 12 do 20 marca, jednakże ze względów ekonomicznych czas ten został przedłużony na okres zimowy od Nowego Roku, aż do 12 marca.

Z przekazów Marcela Ciska, który był nauczycielem w żołyńskiej szkole, znany nam jest opis „gregorianki” z roku 1890. W owym widowisku udział brały trzy osoby: ksiądz, biskup i Grzegorz. Dwie pierwsze postaci były przebrane w papierowe ornaty, natomiast Grzegorz stroju nie posiadał, a jego atrybutem był kosz, gdyż to on odpowiadał za zbieranie datków. Przebieg żołyńskiego przedstawienia nie odbiegał zatem formą od innych mu podobnych, które znane nam są przekazów.

Na koniec warto również wspomnieć, iż niegdyś uważano  dzień św. Grzegorza za rozpoczęcie przedwiośnia i koniec zimy. Do dziś funkcjonuje porzekadło, jakoby: „na św. Grzegorza szła zima do morza”.