Dlaczego „Tłusty Czwartek”?

Zgodnie z wielowiekową tradycją dzień zwany jako „Tłusty Czwartek” inicjował okres zapustów, zwanych też mięsopustami, czyli czas zabaw, uciech oraz sutego, tłustego jedzenia. Jedzono wówczas pierogi z kaszą gryczaną lub jaglaną, kapustę dobrze omaszczoną słoniną lub sadłem, albo w ogóle samą słoninę, dobrze omaszczony żur. Jedzono też wieprzowe żołądki nadziewane kaszą, tzw. maćki, i smażone albo gotowane jajka. Najpopularniejszym napojem było piwo lub wódka, którymi w czasie zapustów raczono się często w nadmiarze.

Według etnografa Andrzeja Karczmarzewskiego tańce i obfitość pożywienia, które były obowiązkowe w mięsopusty, oprócz przyjemności, dawały także podstawę do wróżb i zaklinania urodzaju. Wierzono bowiem w ich magiczny sens. Obfitość jedzenia miała prowokować urodzaj i dobrobyt na cały rok.

Etnografowie podkreślają, że do końca nie wiadomo, skąd tradycja jedzenia w Tłusty Czwartek pączków dotarła do Polski. Pączki znane były już w starożytnym Rzymie – spożywano je podczas obchodów przełomu zimowo-wiosennego. Początkowo pączki nie były przygotowywane na słodko (słodki pączek jest zapewne zapożyczeniem z kuchni arabskiej). Również w kuchni polskiej pączki początkowo miały postać ciasta nadziewanego słoniną, spożywanego przy zapustach, a przyrządzane na słodko zaczęły występować w Polsce znacznie później. Kulisty kształt pączka pochodzi z XVIII wieku, gdy zaczęto używać do wypieku drożdży, przez co ciasto stało się bardziej puszyste.

Z pewnością jest to jedno z najbardziej tradycyjnych ciast polskich, co znalazło swój ślad także w literaturze – o pączkach pisali m.in. Mikołaj Rej i Jędrzej Kitowicz. Ten ostatni wspominał, że w trakcie panowania Augusta III serwowano na dworze: „Ciasta także francuskie, torty, pasztety, biszkopty i inne, pączki nawet — wydoskonaliło się to do stopnia jak najwyższego. Staroświeckim pączkiem trafiwszy w oko mógłby go podsinić, dziś pączek jest tak pulchny, tak lekki, że ścisnąwszy go w ręku znowu się rozciąga i pęcznieje do swojej objętości, a wiatr zdmuchnąłby go z półmiska.”

Zwyczaj jedzenia w Tłusty Czwartek pączków, zwanych pampuchami, zadomowił się w Polsce początkowo na dworach i w miastach. Na wsi pojawiły się pod koniec XIX i na początku XX wieku. Pampuchy wyrabiane były z najlepszej mąki, prawdopodobnie pszennej. Jadano je nie na słodko, jak współcześnie, ale obficie okraszone skwarkami.

Zapustowe pieczywo, smażone było, podobnie jak współczesne pączki, w głębokim, gorącym tłuszczu, najczęściej na smalcu. Chodziło o to, żeby pampuch był jak najbardziej tłusty. Oprócz wymienionych powyżej jedzone były również racuchy, a także faworki (zwane też: chrust, chruścik, chruściki) – tradycyjne, chrupkie ciastka o słodkim smaku, w kształcie złożonej kokardki, smażone w głębokim tłuszczu i posypywane cukrem pudrem.

W uboższych domach pączków nie smażono w głębokim tłuszczu, ponieważ nie było go pod dostatkiem – tam pampuchy pieczono w piecu chlebowym lub smażono na blasze. Aby jednak zachować tradycję jedzenia tłusto, pączki podawano okraszone skwarkami.

Po hucznych, obfitych w pożywienie dniach następował 40-dniowy post. W domach szorowano wrzątkiem garnki, aby nie został w nich tłuszcz z gotowanego wcześniej mięsa. Odtąd, aż do świąt Wielkiej Nocy, jedzono tylko postne potrawy: kaszę, ziemniaki i żytni barszcz, oraz koncentrowano się na modlitwie i umartwianiu.

 

 

Inga Kunysz