Choinka do góry nogami?

Większość z nas nie wyobraża sobie świąt bez pięknie „ubranej” choinki. Na podkarpackich wsiach zwyczaj ten rozpowszechnił się jednak dopiero po I wojnie światowej, a w niektórych wsiach dopiero w latach 50. XX w. (Futoma).

 

Dawniej rolę drzewka wigilijnego spełniał wierzchołek jodły zawieszany u tragarza czubkiem do dołu. Zależnie od regionu różnie je nazywano: u Pogórzan „jutką” lub „podłaźniczką”, u Lasowiaków „wiechą”, a w okolicach Rzeszowa „sadkiem”.

 

Rośliny zielone przez cały rok symbolizują życie, siły witalne, wegetację i wzrost. Przyniesienie zielonych gałęzi do domu, miało spowodować, że na mieszkańców spłynie czerpiąca w nich moc. Nie przypadkowe było również to, co na tych gałęziach wieszano- orzechy sprowadzające siły, jabłka zapewniające zdrowie oraz cebulę, która odstraszała złe moce. Charakterystyczną ozdobą każdej podłaźniczki były również tzw. „światy” wykonane z opłatka, które zapewnić miały pokój i harmonię między domownikami oraz ozdoby ze słomy, która wykorzystywana była również  przy wielu praktykach mających zapewnić urodzaj. Z czasem na drzewku świątecznym zaczęto wieszać ozdoby z papieru oraz ciastka.

 

Drzewka świąteczne przynoszono do domu dopiero w wigilię o świcie.

 

 

Bibliografia:

 

Andrzej Karczmarzewski, Ludowe Obrzędy doroczne w Polsce Południowo- Wschodniej, Rzeszów 2011;

Barbara Ogrodowska, Święta Polskie. Tradycja i obyczaj, Warszawa 1996.