Czepiec – niewielki, lecz jakże ważny element stroju

W Muzeum Etnograficznym od 18 maja br. prezentowana jest wystawa „Na co dzień i od święta”, przygotowana w 35. rocznicę śmierci Franciszka Kotuli – patrona naszego Muzeum, który zapoczątkował bogatą kolekcję strojów. Na ekspozycji zobaczyć można ubiory codzienne oraz świąteczne i obrzędowe (strój ślubny). Prezentowane tutaj są stroje rzeszowskie, przeworskie, łańcuckie, a także noszone przez Lasowiaków i Pogórzan.

Choć były one różnorodne, posiadały elementy wspólne dla wszystkich. Jednym z nich było zakrywanie włosów przez mężatki, które od dnia oczepin nie chodziły już nigdy z odsłoniętą głową. Podczas tego obrzędu nakładano jej po raz pierwszy chamełkę i czepiec, na który – w zależności od regionu – wiązano chustkę (tiulową – tzw. rzadką, płócienną lub też wełnianą) albo rańtuch czy rąbek. Czepiec uszyty mógł być z tkaniny bawełnianej, jedwabnej (atłas) albo aksamitnej, lub też wykonany z koronki siatkowej – zwłaszcza w regionie przeworskim.

Większość odświętnych czepców rzeszowskich szyto z tkanin o dwóch kontrastowych kolorach – najczęściej tło było zielone, a otok, aplikacje oraz haft – czerwone (w czasie żałoby i postu noszono czepce w kolorze fioletowym). Ich denka były bogato ornamentowane. Centrum kompozycji stanowiło najczęściej serce lub rozetka, czasem krzyżyk – wykonywano je zwykle techniką aplikacji i przyszywano do tła widocznym i wyraźnym ściegiem, a wokół biegły koncentrycznie kręgi skomponowane z naszywanych elementów (kółeczka, gwiazdki, prostokąciki). Powierzchnię czepców często pokrywał bogaty haft z cekinów i koralików, który przybierał formę rozetek, wici roślinnych i innych.

Czepki z koronki siatkowej – na potrzeby całego regionu przeworskiego – wykonywane były w Kańczudze, która słynęła z ich wyrobu od najdawniejszych czasów. Służyły do tego niewielkie krosienka sporządzone z czterech drewnianych listewek połączonych na czopy i umocnionych gwoździami, tworzących prostokątną ramkę. Na nich wyrabiano czepce z nici bawełnianych, a czasami jedwabnych, o różnych kolorach (białe, zielone, czarne lub niebieskie). Trudniły się tym nie tylko młode dziew­częta (a nawet małe dziewczynki), ale i staruszki, bowiem praca nad nimi nie wymagała dobrego wzroku, a jedynie bardzo delikatnych palców (to ostatnie spowodowało powstanie famy, która głosiła, że czepcarki nie są materiałem na dobrą żonę i gospodynię, gdyż nie mają rąk przyzwyczajonych do ciężkiej pracy, ale pomimo to (m.in.) niemal całe przedmieście św. Barbary trudniło się wyrobem czepców).

W ciągu jednego dnia można było zrobić 6 czepców, ale zarobek był to niewielki (wg danych z k. XIX w. cena 1 czepca bawełnianego wynosiła 3 krajcary, a jedwabnego 25 krajcarów). Gotowy produkt skupowały kramarki, które jeżdżąc z nimi po jar­markach lub chodząc po wsiach sprzedawały odpowiednio po 6 i 40 kr.

Umiejętność wykonywania takich czepców zachowała się wśród mieszkanek Kańczugi jeszcze w latach 60. XX w. – w zbiorach naszego muzeum znajduje się zbiór koronek siatkowych przekazanych przez Wydział Kultury Prezydium WRN w Rzeszowie, po konkursie na „Pamiątkarstwo ludowe i artystyczne woj. rzeszowskiego” w 1962 r. Ich twórcami były kobiety w wieku od 70 do 80 lat, które sztukę tę posiadły w dzieciństwie (być może, w tamtejszej szkole koronkarskiej).

Wykonane zostały z białych nici bawełnianych, techniką „płócienka”, „siateczki” i „grochowiaka”. Uwagę zwracają rozmaite zdobienia: m.in. szachownica rombów, wzór tzw. „rybki”, motyw tzw. „panny” (zgeometryzowana postać), tzw. „różdżki” (motyw podobny do rozchylonego pąka kwiatu), tzw. „rozmaryn” (motyw podobny do jodłowej gałązki).

Tak jak okres największego rozkwitu stroje ludowe przeżywały od połowy XIX w. do początków XX w., tak ich regres nastąpił w początkach tegoż wieku, a zwłaszcza po I wojnie światowej, która spowodowała ogromne zmiany – także w sferze mentalnej ludności. W następnych latach do ubiorów noszonych na wsi coraz powszechniej wkroczyły tak zwane „ubrania miejskie”, skutecznie eliminując zarówno pojedyncze elementy stroju ludowego, jak też ów strój traktowany jako całość. W ten sposób „odeszły do lamusa” m.in. czepce, ustępując miejsca kwiecistym chustkom fabrycznym, jakie można zobaczyć na kobiecych głowach na wsi jeszcze w chwili obecnej.

Inga Kunysz

Literatura:

  1. Na co dzień i od święta. Katalog wystawy stałej, Rzeszów 2018;
  2. Anna Targońska, Wzornik rzeszowskich haftów ludowych, Rzeszów 1985;
  3. Sylwia Tulik, Alfabet kańczucki według ks. Jana Kudły, Rzeszów 2017.