Edward Filipczak- „Lisznianie” i „Bukowianie” (region sanocki)

Edward Filipczak urodzony 5 września 1933 roku we Francji, zamieszkały w Sanoku. Pan Filipczak urodził się w polskiej rodzinie emigrantów, która w okresie międzywojennym wyjechała do Francji. Rodzina wróciła do Polski wiosną 1934 roku. Ojciec pana Filipczaka pochodził z Lisznej koło Sanoka, matka zaś z Szydłowa koło Krakowa.

Pan Filipczak jest klarnecistą w kapeli Lisznianie i Bukowianie. Zdolności muzyczne odziedziczył po ojcu, samouku i dziadku. Dziadek grał na klarnecie, a ojciec na perkusji (bębnie), harmonii – guzikówce, a także „pięknie na organce też wycinał”. (harmonice ustnej) Zarówno ojciec jak i dziadek pochodzili z Lisznej, która według pana Filipczaka była wioską o bogatych tradycjach muzycznych.
We wsi istniała i grała między innymi kapela Bodziaków, choć przed wojną funkcjonował tutaj również inny zespół. Kapela Bodziaków, według pana Filipczaka była najsłynniejsza w powiecie sanockim. „Mieli czterech skrzypków, kontrabas, trąbkę i nawet flet i puzon. Nie posiadali w swym składzie natomiast akordeonu”. W kapeli grał ojciec pana Edwarda.

Pan Filipczak rozpoczął przygodę muzyczną już po wojnie. Mając 12 lat rozpoczął naukę w ognisku muzycznym w Sanoku. U pana Poprawy pobierał naukę gry na klarnecie. Uczęszczał do niego również na prywatne lekcje. Z czasem opanował także grę ze słuchu, która według pana Filipczaka „była konieczna do grywania w kapelach”. Pan Edward posiada także umiejętność rozpisywania na nuty zasłyszanych utworów muzycznych.
Pan Edward grał głównie na klarnecie, ale zdarzało mu się grać także na „saksie” altowym, tenorowym i barytonowym.
Z czasem pan Filipczak zaczął grać w orkiestrze dętej w Autosanie – około 1948/49 roku. W 1951 roku rozpoczął również pracę w Autosanie, ale rok później przeszedł do orkiestry wojskowej w sanockiej jednostce. Szybko jednak tamtejsza jednostka została zlikwidowana, a orkiestrę przeniesiono do Jarosławia, gdzie trafił również pan Filipczak. W Jarosławiu zaczął uczęszczać do szkoły muzycznej pierwszego stopnia, którą tam ukończył. Równolegle zaczął grać w zespole ludowym – „Zespół pieśni i tańca Jarosław”. Wraz z nim brał udział w „Zjeździe Zespołów Federalnych” (V Światowy Festiwal Młodzieży i Studentów w Warszawie w 1955 roku). Na wspomniany festiwal pan Edward pojechał jeszcze jako żołnierz jarosławskiej jednostki. Niedługo po powrocie, jeszcze w 1955 roku, wyszedł z wojska i zamieszkał w rodzinnej Lisznej.

Obecnie gra w kapeli Lisznianie i Bukowianie. Zespół Lisznianie działa od 2001 roku.
Pan Edward wspomina, że „dawniej w kapeli w Lisznej grano na skrzypcach, kontrabasie, harmonii, trąbce C, klarnecie C i dużym bębnie z czynelem, a potem jeszcze pojawił się puzon wentylowy. Czasem również używali fletu poprzecznego”.
W zespole w którym grał pan Edward zazwyczaj grały dwa „saksy”, perkusja, akordeon i trąbka. Był to zespół występujący na weselach, zabawach, dancingach. Grano zarówno utwory ludowe jak i bardziej popularne z radia. „Na weselu trzeba było i ze słuchu. Przyszedł ktoś i zaśpiewał i trzeba było mu zaśpiewać od razu. I ludowe i różne.”
Kapela grała nie tylko na polskich weselach i zabawach, ale także ukraińskich. Utwory dobierano stosownie do wydarzenia. Nie grano w Adwencie i Wielkim Poście, a jedynie udzielano się muzycznie na Pasterce w liszniańskim kościele – odgrywając całe nabożeństwo.

Lisznianie, według pana Filipczaka odróżniają się od okolicznych kapel ludowych, ponieważ długo występowali w strojach żniwiarzy – prostych, które według konsultacji w Muzeum Budownictwa Ludowego były charakterystyczne dla tego regionu.
Współcześnie kapele ludowe grają przy okazji przeglądów kapel, między innymi w Korczynie (Kropa – eliminacje do wyjazdu na festiwal w Kazimierzu Dolnym). W Korczynie pojawiają się pewne wymagania, którym nie każda kapela jest w stanie sprostać. Oczekiwane i mile wdziane są „skrzypce, cymbały, nie powinno być akordeonu’ gdyż tego instrumentu nie było w tradycyjnych składach kapel z tego rejonu. Były za to skrzypce, kontrabas, klarnet i cymbały”. Lisznianie nie mają cymbałów, dlatego też np. nie uczestniczą w przeglądzie w Kazimierzu. Pan Edward uważa, że „w liszniańskiej kapeli Bodziaków przed wojną też nie było cymbałów i w Bukowianach również. Cymbały występowały w kapelach pod Krosnem czy Jarosławiem, ale tu w okolicy bieszczadzkiej nie były używane.”
Pan Edward skomponował dużo przygrywek – urozmaiceń muzycznych. Układał także inne melodie do podstawianych słów. Nie sprawiało mu trudności rozpisanie utworu na zapis nutowy. Miał duży wkład w rozpisanie utworów dla Lisznian.
Bukowianach Edward Filipczak gra już prawie 30 lat. Grał jeszcze z Piotrem Przybosiem – założycielem tego zespołu. „To była duża kapela: trzech skrzypków, kontrabasista, klarnecista, trąbka, i śpiewak. Bukowianie grają nieco rzeszowskiego i lokalnego folkloru”.
Z Bukowianami pan Filipczak uczestniczył podczas festiwalu w Kazimierzu nad Wisłą zajmując dwukrotnie III oraz raz II miejsce.

Fotografia nr 1 Pan Edward Filipczak
Fotografia nr 2 Edward Filipczak „Pójdźmy bracia w drogę z wieczora” – transkrypcja zapisu terenowego

Dofinansowano ze środków  Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu „Kolberg 2014 -Promesa”, realizowanego przez Instytut Muzyki i Tańca.

Materiał MP3: