Kapela „Muzykanty” z Trzciany (region rzeszowski)

Kapela Ludowa Muzykanty z Trzciany

Historia Kapeli Muzykanty sięga lat 90-ych, kiedy po śmierci liderów słynnej wówczas w regionie Kapeli Dziedziców i załamaniu tradycji muzy-cznych w Trzcianie, wystąpiła potrzeba wypełnienia przestrzeni muzycznej wsi. Początkiem lat 90-ych próby reaktywacji ruchu muzycznego podjął się emerytowany nauczyciel muzyki- Roman Olszowy. Nieformalna wówczas kapela pod jego kierownictwem uświetniała lokalne imprezy ludowe.  W roku 2003 roku Kapela Ludowa Muzykanty rozpoczęła działalność w strukturach nowo utworzonego  Gminnego Centrum Kultury w Trzcianie.

Obecny skład kapeli Muzykanty z Trzciany:

Roman Olszowy – akordeon, kierownik artystyczny

Kazimierz Marcinek – skrzypce, klarnet

Andrzej Świstara

Janusz Czech – kontrabas

Ludwik Miśta -klarnet

Janina Bąk – śpiew

Roman Olszowy- społecznik, nauczyciel muzyki. W 2003 roku założył „Kapelę Ludową Muzykanty” „ale to się tak w bólach rodziło. Wcześniej grała tu kapela Dziedziców, powymierali, grają teraz tam  u Pana Boga i… trzeba było złożyć kapelę. Odszukaliśmy skrzypków ale były trudności. Znaleźliśmy Tadka, znaleźliśmy Ludwika. Udało nam się i od 2003 roku obsługujemy wszystkie imprezy na terenie gminy, wyjeżdżamy poza gminę, uczestniczymy w różnych konkursach…

Muzyczna pasja pana Romana zaczęła się stosunkowo późno.  Po raz pierwszy zetknął się   z muzyką „w Studium Nauczycielskim, od tego się zaczęło. „Uciekałem przed wojskiem na Studium Nauczycielskie. To tam obowiązkowy jakiś instrument- skrzypce, no to wziąłem sobie skrzypce. Zacząłem troszkę na skrzypcach grać, później na gitarze. Tutaj potrzeba było, to akordeon. To zaakompaniować, to tak sam się nauczyłem na akordeonie. I jeszcze zaangażowali mnie    w Rzeszowie do prowadzenia chórów kościelnych”. W opinii kolegi z Kapeli, pana Kazimierza Marcinka – „muzycznie jest to bardzo zdolny człowiek, słuch muzyczny ma bardzo dobry” .

Pan Roman swoje korzenie zapuścił    w podrzeszowskiej Trzcianie już 53 lata temu. Znalazł tu szacunek i uznanie mieszkańców dając się poznać nie tylko jako wspaniały pedagog   i nauczyciel muzyki, ale także społecznik krzewiciel kultury muzycznej.

Kazimierz Marcinek, urodzony 19.08.1946 roku w Nockowej, gmina Iwierzyce.

Jego droga do muzykanctwa można powiedzieć była typowa dla tamtych czasów. Pierwsze skrzypce dostał mając zaledwie kilka lat i trochę jakby przez przypadek. „Był tu taki sąsiad, skrzypce miał.  W zasadzie był krawcem nawet. I mówi: pani Marcinkowa (…) skrzypce wam sprzedam do nauki, może dla syna. I tak się z tego zaczęło…”. Pierwsze kroki w grze na skrzypcach rozpoczynał, jako samouk. Miał wówczas 6-7 lat.. „ Nie dostałem jeszcze pod brodę, trzymałem je na brzuchu i tak grałem (były to skrzypce 4/4). Gdzie tam człowiek myślał o szkole muzycznej, dopiero później. Ja z początku miałem takiego  znajomego  profesora w Rzeszowie, Kisiel się nazywał. To był  zwykły nauczyciel. I on mnie uczył 4 lata, później taki profesor Pałka mnie uczył (…). I szkoła muzyczna… Ale w swoim zakresie ja tę muzykę chowałem w sercu . Nie było tak, że tamto nie i musiałem to grać z przymusu.  Ale to nie było moje hobby (chodzi o repertuar klasyczny).

(…)Jako muzyk, to muzyka klasyczna i muzyka ludowa nie mają nic wspólnego. Mnie interesowała muzyka ludowa, ale że muzyki ludowej w tej szkole nie uczą, to w końcu musiałem pójść na muzykę klasyczną. Grałem w filharmonii w okresie próbnym miesiąc czasu. Jak mój ojciec zmarł, to zrezygnowałem. Szkoła muzyczna do której uczęszczał pan Kazimierz „do tej pory jest na ulicy Szopena w Rzeszowie(…). „Skrzypce miałem już opanowane. Amatorsko grałem, od młodych lat. Jeszcze nie miałem nic wspólnego ze szkołą muzyczną (…) grałem na organkach, harmonijce ustnej, coś tam ojciec umiał troszkę grać. Na muzykę wieczorami podchodziłem na wesela pod domami zwykle, no to się słuchało, no i tyle tej rozrywki człowiek miał”. W 2010 roku, Pan Kazimierz Marcinek uczestniczył w festiwalu w Kazimierzu nad Wisłą.

Andrzej Świstara, instruktor Grupy Obrzędowej im. Józefa i Marii Dziedziców. W swej pracy artystycznej bazuje na dorobku  Kapeli Dziedziców. „Grupa obrzędowa ma to do siebie że oparta jest na muzyce obrzędowej. Owszem, były tańce, ale oparte na muzyce rzeszowskiej, tutejszej. (…) Jeśli chodzi o widowiska, jakie tu przygotowujemy, no to jest wszystko oparte na melodiach tutejszych.  Do danego obrzędu muszą być melodie pochodzące z Trzciany i okolic. Nie będzie tu jakiegoś kujawiaka, czy innego. Natomiast jak kapela sobie gra, to gra różne kawałki, natomiast grupa obrzędowa jak jakieś obrzędy ma wesele, czy swaszczyny, czy jakieś prządki, czy inne  to muszą być melodie dostosowane do tego widowiska,   do tego obrzędu. A ponieważ byłem od samego początku u państwa Dziedziców w zespole, więc można powiedzieć nadal kontynuuję”.

Janusz Czech: „Ja nie zaczynałem, jako muzyk, tylko jako tancerz. Ja z tej kapeli jestem najmłodszy, bo jestem rocznik 1971 i właściwie, jeśli chodzi o muzykę ludową, jestem wychowankiem Marii i Józefa Dziedziców- można tak powiedzieć. Natomiast, jeśli chodzi o wykształcenie muzyczne to jestem wychowankiem Romana Olszowego. Samouk.”

Janina Bąk (ur. 1949 r.) jest samoukiem, gra na akordeonie i harmonijce ustnej. W jej rodzinie istniały pewne tradycje muzyczne, gdzie ojciec grał na harmonijce ustnej, a wuj bardzo dużo znał ludowych piosenek, w związku z czym, często zapraszany był na wesela, gdzie razem z kapelami śpiewał. „Ja, gdy słyszę jaką muzykę, zawsze mi się to do uszu wlewa… i układam. Już sobie ułożyłam kilka piosenek, tak sama, od siebie… Z tą kapelą jestem od 2003 roku, a wcześniej występowałam  w Rzeszowie z kapelą „Magrysie”.

Andrzej Świstara, instruktor Grupy Obrzędowej im. Józefa i Marii Dziedziców. W swej pracy artystycznej bazuje na dorobku  Kapeli Dziedziców.

„Grupa obrzędowa ma to do siebie że oparta jest na muzyce obrzędowej. Owszem, były tańce, ale oparte na muzyce rzeszowskiej, tutejszej. (…) Jeśli chodzi o widowiska, jakie tu przygotowujemy, no to jest wszystko oparte na melodiach tutejszych. Do danego obrzędu muszą być melodie pochodzące z Trzciany i okolic. Nie będzie tu jakiegoś kujawiaka, czy innego. Natomiast jak kapela sobie gra, to gra różne kawałki, natomiast grupa obrzędowa jak jakieś obrzędy ma wesele, czy swaszczyny, czy jakieś prządki, czy inne  to muszą być melodie dostosowane do tego widowiska,  do tego obrzędu. A ponieważ byłem od samego początku u państwa Dziedziców w zespole, więc można powiedzieć nadal kontynuuję”.

Materiał zebrała i opracowała:

Emilia Jakubiec-Lis

Dofinansowano ze środków  Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu „Kolberg 2014 -Promesa”, realizowanego przez Instytut Muzyki i Tańca.

Materiał MP3: