Rzemieślnicy okiem Jana Słomki

Otwarta 13 października wystawa „RZE (miosło)” ilustruje działalność przedsiębiorczą występującą na podkarpackich wsiach w XIX i XX wieku. Na ekspozycji zaprezentowane zostały największe i najprężniej działające ośrodki rzemieślnicze w naszym regionie. W tym kontekście chcielibyśmy dziś przytoczyć niezwykle cenne źródło poznania życia codziennego mieszkańców Dzikowa: „Pamiętniki włościanina…” autorstwa Jana Słomki. Spójrzmy dziś na to, co ten wnikliwy obserwator otoczenia pisał o rzemieślnikach

 

Rzemiosłami dawniej zajmowali się ci, co gruntu swojego nie mieli albo mieli mało. Rzemieślnik wsiowy, jak zarobił na dzień 50 grajcarów do reńskiego[1], to uważał to za dobry zarobek. Rzemieślnik jednak był zwyczajnie obrotniejszy, niż rolnik, bo miał ciągłe styczności z różnymi ludźmi. Miał też z tego powodu większe znaczenie we wsi, zwłaszcza, gdy dobrze zarabiał, jak n. p. niejeden kowal.

Był zwyczaj, że jak się oddawało rzemieślnikowi robotę, to nasamprzód trzeba go było wódką poczęstować i on temu najpierw zrobił, kto się na tej grzeczności lepiej rozumiał i lepiej go uraczył. Toteż który rzemieślnik był lepszy, to zwyczajnie większy był pijak, bo więcej do niego nieśli roboty i więcej go poili.

W ogóle rzemiosło i przemysł wsiowy popańszczyźniany nie stał wysoko, ale wszystkie wyroby były swoje, w kraju wytwarzane. Ogromna więc szkoda, że w późniejszych czasach przemysł ten, zwłaszcza tkactwo, upadał i zupełnie był zarzucony, a należało go tylko ulepszyć i dalej rozwinąć. Dziś wiele rzeczy sprowadza się z zagranicy, tam odpływają nasze pieniądze, a nasi szukają zarobku po świecie.

Na ogół więcej rozwinięte były rzemiosła po miasteczkach, gdzie prócz wymienionych rzemieślników (tkacze, krawcy, szewcy, kowale, kołodzieje, bednarze, rymarze), spotykanych na wsi, byli jeszcze stolarze, ślusarze, murarze, blacharze, powroźnicy, piekarze, rzeźnicy, ale wszyscy oni zaspokajali potrzeby najwięcej albo nawet wyłącznie ludności miasteczkowej, albo też dworów i plebanii i nie znali także lepszych robót. Rzemiosłami tymi zajmowali się katolicy i Żydzi, a rzeźnictwem i piekarstwem wyłącznie Żydzi.”

Z „Pamiętników włościanina

Jan Słomka, Kraków 1929 r.

Rozdział IV

 

 

[1] Reński austriacki (złr.) = 100 centów (grajcarów). W roku 1893 wprowadzono w państwie austriackim korony, których szło dwie na reńskiego. Korona równa się 100 halerzom i mniej więcej 2 złotym polskim.