Pożegnanie z Janem Słomką

Żegnając się z „Pamiętnikami włościanina” w związku z zakończeniem ekspozycji wystawy poświęconej postaci Jana Słomki, przytoczymy fragment jego zapisków mówiący o zmianach dotyczących waluty, którą przyszło mu się posługiwać:

 

„Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości…

Za pieniądze służyły dalej papierowe korony austrjackie, nie drukowano już jednak nowych, ilość ich pozostawała ta sama. Ceny towarów utrzymywały się na razie takie, jakie były w chwili upadku Austrji i tylko powoli podnosiły się.

W styczniu 1920 r. ceny towarów pierwszej potrzeby były następujące: ćwierć żyta 250–300 koron, za pszenicę płacono 2 razy tyle, ćwierć ziemniaków 50–80 koron, a nawet 100 koron, 1 kg. słoniny 50–60 koron, jajko 2 korony, buciki męskie 600–2000 koron, koszula męska 150–250 koron, sąg drzewa miękkiego z dostawą i zrąbaniem 400–600 koron.

Wówczas na początku 1920 r., nastąpiła wymiana koron austrjackich na marki polskie, przy czym korona liczona była za 70 fen. Nie poprawił się jednak przez to pieniądz w Polsce, ale przeciwnie, wartość marki obniżała się bardziej niż korony i ceny szły w górę z zawrotną szybkością.

 

  cena podana w markach
  sierpień 1920 r. październik 1921 r. grudzień 1922 r. wrzesień 1923 r. styczeń 1924 r.
kilogram słoniny 120 1.500-1.800 4.500-9.000 80.000-100.000 5.000.000
litr mleka 6   400-500 3.000-5.000 250.000-300.000
jajko 2   150   150.000-200.000
buty 1.000   40.000-50.000 600.000-1.000.000  
ćwierć żyta   3.000 8.000 75.000-85.000 6.000.000-7.000.000
ćwierć pszenicy   4.000-5.000 14.000 160.000-200.000  
ćwierć ziemniaków   700-800 4.000-5.000 25.000  
koszula   4.500-9.000     60.000.000-250.000.000 (ubranie fabryczne)

 

Papierowe marki polskie, puszczane w obieg bez miary, traciły coraz bardziej na wartości. Kto sprzedał coś i nic za to zaraz nie nabył, tylko pieniądze zatrzymał przy sobie, ponosił dotkliwą stratę. Wielu takich, którzy sprzedali dom czy pole, czy coś z inwentarza żywego, a potem trzymali pieniądze w domu lub złożyli w kasie na procent, straciło zupełnie majątek i zostało biedakami. Inni natomiast, którzy wtedy śmiało zaciągali pożyczki i coś kupowali, bardzo się bogacili.

Pieniędzy była ogromna masa, trzeba je było nosić w teczkach i torbach; pugilaresy i portmonetki wyszły zupełnie z użycia. Za towary na potrzeby domowe płacono tysiącami, milionami, a w końcu miliardami. Urzędnicy pobierali pensje dwa razy w miesiącu, 1-go i 15-go, gdyż marka na początku miesiąca miała zupełnie inną wartość niż przy końcu.

Wtedy na początku 1924 r. wprowadzony został złoty polski i nastąpiło wycofanie marek polskich z obiegu. Przy tej wymianie złoty równał się 1,800.000 marek. Z dniem 1 lipca 1924 r. marka przestała być prawnym środkiem płatniczym, tj. ustał obowiązek przyjmowania jej w rozrachunku pomiędzy ludnością. Pozostałe u ludności marki polskie wymieniane były na złote jeszcze przez kasy państwowe do 31 maja 1925 r.”

Z „Pamiętnika włościanina”

Jan Słomka, Kraków 1929 r.

Rozdział XII