Kropka nad i, czyli Z- jak Znaczenie dorobku Franciszka Kotuli dla kultury

22 kwietnia 1983 roku zmarł Franciszek Kotula. Z tej okazji spróbujmy krótko podsumować znaczenie jego dorobku dla polskiej kultury.

Franciszek Kotula całym swoim życiem zapisał się na trwale w dziejach polskiej etnografii. Rzeszów i Ziemia Rzeszowska zawdzięczają mu wiele. To on był organizatorem i twórcą Muzeum Ziemi Rzeszowskiej (od 1935 r. pełnił funkcję kustosza). Dzięki niemu Muzeum zostało wyposażone i  pozyskało wiele cennych eksponatów stanowiących zaczątki budowanych kolekcji.  Swej działalności nie zaprzestał także w okresie działań wojennych, ponadto ratował nie tylko zabytki ale i książki, czy archiwalia (o czym można przeczytać w „Diariuszu muzealnym”). Po wojnie, gdy Rzeszów stał się miastem wojewódzkim, utworzone przez niego Muzeum podniosło rangę miasta. Również zabiegom Franciszka Kotuli Muzeum zawdzięcza swoją siedzibę – popijarski budynek przy ul. 3-go Maja.

Wypracowana przez niego metoda badawcza polegała na porównywaniu źródeł pisanych z materiałami pozyskanymi podczas badań terenowych, opierających się głównie na przekazach ustnych, których źródłem byli najstarsi mieszkańcy. Jego fenomen dostrzegał i doceniał współczesny mu  polonista, historyk literatury, folklorysta, badacz literatury ludowej, prof. Julian Krzyżanowski:

„Gdy się przegląda dorobek Franciszka Kotuli trudno oprzeć się podziwowi: ileż to spraw go pasjonuje, ileż reliktów potrafi dostrzec jego oko, obojętne, z dziedziny archeologii, etnografii, folklorystyki, muzyki. Wszystkie te pasje łączy jedno: głębokie przywiązanie do ziemi, na której się urodził i z którą zżył się od dzieciństwa, dla której pracował przez całe lata. A Ziemia Rzeszowska, jakby odwzajemniając te uczucia, wydaje się nie mieć dla niego tajemnic, tam gdzie zwykły turysta, sezonowy przybysz z miasta czy choćby zawodowy etnograf, folklorysta lub konserwator zabytków przeszedłby obojętnie nie zauważywszy niczego osobliwego, tam Kotula odnajdzie stary, zapomniany obyczaj ciesielski, zdobędzie tekst zamówienia niechętnie zawierzany obcemu, dotrze do weteranów-kłusowników, by wydobyć od nich przepis na czarowanie strzelby, zanotuje od dzieci szkolnych i sędziwych kobiet słowa dawnych pieśni lub apokryficznej modlitewki. Na zwykłym wiejskim weselu, nie zrażony widokiem panny młodej odzianej w koronki i nylonowy welon, potrafi wyśledzić archaiczny obrzęd  zachowany wiernie do dziś, pod majową girlandą ze sztucznych kwiatów odszuka piękną ludową madonnę z drewna, przechodząc przez las wypatrzy stary święty buk ze źródełkiem pomocnym na >gośćcową chorobę< i napisze o tym powieść.” Nie jest bowiem Kotula pracownikiem zza biurka i szaf bibliotecznych i to dobrze. Tam, gdzie usiłuje nim być, nie zawsze można zgodzić się z jego interpretacjami, tam natomiast gdzie jest sobą, tropicielem reliktu, niemal różdżkarzem, bezbłędnym znawcą swej ziemi, tam zawsze nie tylko można, ale trzeba cenić go, i to wysoko. Uczynił przez lata pracowitego żywota naprawdę wiele dla wiedzy o folklorze Rzeszowszczyzny, pod tym względem do niedawna zaniedbanej, zaś tym samym wiele dla wiedzy o ludzie polskim, jego kulturze i historii”

Dokonania Franciszka Kotuli były uznawane i cenione przez wielu naukowców. Pochodzący z Grodziska Dolnego prof. Józef Burszta, wieloletni przyjaciel i współtowarzysz wypraw terenowych, szczególnie tych do Puszczy Sandomierskiej, na ziemie Lasowiaków, stwierdził, że: „Szedł przez życie ze swymi dążeniami sam, często w ostrych kontrowersjach z ludźmi najbliższego środowiska. Do swoich przekonań i dążeń doszedł >od dołu<, w ciągłych kontaktach z wytworami kultury regionu i z >ludźmi z terenu<, w ciągłych  przemyśleniach. Dopiero tak zdobyte przekonanie utwierdzał lekturą dzieł naukowych. Te zaś, zawsze w łączności z doświadczeniami, wyzwalały u niego nowe myśli, postawy, przekonania i dążności, nowe, własne samookreślenie. Na swej drodze nie stał się etnografem- profesjonalistą, nie przeszedł w całości na współczesne stanowiska metodologiczne. Co więcej- przestrzegał przed profesjonalizmem. Zapewne, gdyby się takim profesjonalistą stał, nie miałby takiej żarliwości badacza regionalisty, nie zostałby >historykiem kultury ludowej<, tej regionalnej. I nie dokonałby swego opus Vita (…), które będzie służyć nie tylko regionowi, ale pokoleniom  badaczy, także tym profesjonalnym”.

Osiągnięcia Franciszka Kotuli zdominowały wszystkie przedsięwzięcia regionalnej kultury na przestrzeni lat 50.-80. XX w. Był obecny wszędzie tam, gdzie podejmowana była problematyka kultury ludowej. W opinii dr Krzysztofa Ruszla: „dorobku badawczego Kotuli w zakresie folklorystyki nie da się powiązać z żadną ze szkół reprezentowanych we współczesnej nauce polskiej. Poprzez twórcze nawiązanie do podstawowych problemów badawczych XIX-wiecznej etnografii Franciszek Kotula wniósł własny, indywidualny wkład do dorobku polskiej folklorystyki”.

Franciszek Kotula pozostawił po sobie ogromną spuściznę. Efekt jego pracy badawczej stanowią liczne publikacje książkowe, setki artykułów, prace, które nie doczekały się publikacji. Pozostawił też ogromne archiwum, na które składają się materiały piśmienne drukowane, rękopisy, nagrania magnetofonowe oraz archiwum fotografii.

Podążając jak Kolberg po bezdrożach wsi, ocalił od niepamięci, to co najcenniejsze – tradycję dawnej Rzeszowszczyzny.

Skip to content