13 grudnia- św. Łucji

Wspominana w Kościele Katolickim 13 grudnia św. Łucja żyła na początku III w. na Sycylii. Od dziecka była religijna, ślubowała czystość.  Gdy odmówiła zamążpójścia, adorator doniósł władzom rzymskim, że jest ona chrześcijanką. Tak jak w przypadku św. Agaty oddano ją do domu publicznego, w nadziei, że zaniecha swojego postanowienia. Łucja jednak, aby się oszpecić, wydłubała sobie oczy. Dlatego też do jej atrybutów, obok palmy męczeństwa i lampki oliwnej, należą oczy trzymane na tacy. Według podań, za Boską przyczyną Łucja odzyskała wzrok.

Św. Łucja jest patronką niewidomych i osób, które cierpią na choroby oczu, a także pisarzy.

Na podkarpackich wsiach uważano, że w dzień św. Łucji moce nadprzyrodzone objawiają się na ziemi. Zwłaszcza aktywne są wtedy czarownice (za takie często uważano kobiety samotne, mieszkające na uboczu wsi, wyróżniające się wadami fizycznymi).  Gospodynie pilnowały aby tego dnia nie wpuszczać obcych kobiet do obory – mogłaby to być przebrana czarownica, która odbierze krowom mleko. Nie wolno było również pożyczać sąsiadom nabiału, wierzono bowiem, że spowoduje to jego ubywanie w kolejnym roku.  Według Lasowiaków był to dzień martwy, nie wolno było więc wchodzić do pomieszczenia, w którym trzymano ziarno do zasiewu, spowodowałby to jego „śmierć” i nic by z niego nie wyrosło.

Wigilia św. Łucji była również dobrym momentem do wróżenia pogody na przyszły rok. W tym celu brano 12 łupin cebuli (każda z nich symbolizowała kolejny miesiąc roku) na łupiny sypano sól. W Wigilię Bożego Narodzenia sprawdzano, na których łupinach sól jest mokra, a na których sucha – w ten sposób przepowiadano pogodę na każdy miesiąc nowego roku.  Z wróżbami wiąże się przysłowie: „Od Łucyji dni dwanaście policz sobie do Wilii, patrz na słonko i gwiazdy, a przepowiesz miesiąc każdy”.

Praktykowano również zbieranie gałęzi leszczyny w lesie, które spalone w wieczór 24 grudnia, miały sprowadzić do domu czarownicę, dzięki czemu została by ona „zdemaskowana”.

Niespotykane w innych wsiach regionu zwyczaje panowały w Konieczkowej. Miejscowe gospodynie dosiadały mioteł i zbierały się na granicy wsi, paliły ogniska i urządzały zabawę. Potem chodziły od domu do domu, zaklinając: „Dajcie nam co, bo będzie się wam mleko ciągnęło”. Obdarowywano je serem, kiełbasą i wódką.

Od 13 grudnia przygotowywano się do Świat Bożego Narodzenia, miedzy innymi bito świnie, stąd przysłowie” Święta Łuce świnie tłuce”.