Chłop do cepa, baba do kądzieli

 

Na wystawie „Zgadnij, co to?!”, prezentowanej w naszym Muzeum jedynie do końca października, można poznać etymologię wybranych polskich przysłów.

Dziś przybliżymy Państwu dwa, które wyszły z powszechnego użycia: „Chłop do cepa, baba do kądzieli” oraz „Nie przystoi mężowi kądziel, a białogłowej miecz”.

Przędzalnictwo było czynnością wykonywaną do początków XIX w, najczęściej wspólnie przez kilka kobiet, które w tym celu zbierały się w zimowe długie wieczory w jednym z domostw.

Przędzę lnianą i konopną dostarczano później do miasta w formie półfabrykatu tkackiego, w wiejskich  warsztatach tkackich wyrabiano jedynie płótno jako materiał na ubrania robocze.

Przędzenie stereotypowo postrzegane było jako zajęcie kobiece, co zostało silnie utrwalone we frazeologii polskiej. Podstawowym atrybutem prządki była kądziel, czyli włókno lub wełna przymocowana do specjalnego kijka tzw. przęślicy.

To stereotypowe postrzeganie zaowocowało wieloma powiedzeniami wskazującymi na kobiecy charakter tego zajęcia i skojarzenie kądzieli z kobietą: Chłop do cepa, baba do kądzieli, Nie przystoi mężowi kądziel, a białogłowej miecz.

Skojarzenia te przetrwały do czasów współczesnych, kiedy to swoich krewnych ze strony matki określamy jako krewnych po kądzieli.

 

Monika Zydroń